Pomarańczowy Kruk

blog bardzo osobisty


Facebook YouTube RSS
Wracamy na start

Zaginiony świat magnetowidów

Zaginiony świat magnetowidów

Dzięki codziennemu oglądaniu filmów otwierają mi się pewne furtki w głowie... Wczoraj przed zaśnięciem mnie olśniło. Stwierdziłem, że muszę obejrzeć ponownie pierwszy film w życiu, który obejrzałem na moim rodzinnym magnetowidzie!

Jaskiniowe kino domowe

Z uwagi na to, że wpis ten mogą czytać osoby bardzo młode, spieszę wyjaśnić, co to jest (a raczej był) magnetowid. To w zasadzie takie współczesne vod lub torrent. Kino domowe w wersji lajt.

Magnetowid to był kiedyś szpan! Aby obejrzeć film na swoim odtwarzaczu video trzeba było mieć kasety VHS z filmami, własne lub wypożyczone z wypożyczalni.

W tej chwili, kiedy piszę ten wpis, mogę spojrzeć za okno w miejsce, gdzie kiedyś była taka jedna wypożyczalnia kaset wideo. Wiecie co teraz tam jest? Teraz sprzedają tam ubranka dziecięce... W innym miejscu na osiedlu zamiast kaset można z kolei kupić warzywa :}

Nostalgia w stosunku do taśm

To były piękne czasy... Mimo tego, że dostępność filmów nie była taka jak w tej chwili, to wspomina się to jakoś tak przemiło ;] Być może chodzi o to, że były to dobra rzadkie. Jako społeczeństwo uczyliśmy się dopiero sami wybierać sobie filmy, które można bez skrępowania sobie puścić w domu.

Także z wolną kulturą to miało mało wspólnego, bo dostęp był słaby, no i nie oszukujmy się - kosztowny. Biorąc pod uwagę to, że lata 90. nie były dla wszystkich pod względem finansowym sielanką.

Pamiętam, że pierwszym filmem, który obejrzeliśmy na magnetowidzie z rodziną była "Otchłań" Jamesa Camerona. Dzieło oscarowe, które robiło wtedy wrażenie. Ach, pamiętam, że kaseta była przegrana na nielegalu. To był prawdziwy underground ;]

Co za czasy! Film musowo obejrzę na dniach ;]

A Wy jak wspominacie czasy magnetowidów?

comments powered by Disqus