Pomarańczowy Kruk

blog bardzo osobisty


Facebook YouTube RSS
Wracamy na start

Wreszcie nadszedł ten czas

Wreszcie nadszedł ten czas

Dokładnie 25 kwietnia ruszam na wyprawę mojego życia. Sam tak do końca nie wierzę w te słowa, które w tej chwili piszę, ale poprzednie zdanie jest najprawdziwszą prawdą, od której nie ma już odwołania. Tak długo żyłem marzeniem tego wyjazdu, że aż dech zapiera mi myśl, iż tak niewiele czasu zostało do startu.

Za 10 dni wyruszam na Północ, kierując się w głąb Norwegii. Zamierzam podróżować solo przez 3 lub 4 miesiące, głównie autostopem. Nazywam to wyjazdem turystyczno-zarobkowym, ponieważ u podłoża tej wyprawy stoją dwie jej ważne składowe, co objawiło się w nazewnictwie ;]

Jak to się zaczęło?

Pomysł tej podróży zrodził się mojej głowie ładnych kilka lat temu. Przez jakiś czas powtarzałem znajomym, że to zrobię. Potem jednak oddalałem się od tych marzeń i wpadałem w tryb monotonii życia codziennego. Coś jednak zaczęło się we mnie zmieniać. Od pewnego czasu realizuję moje dawno postawione cele. Wiem, że prędzej czy później dokonam rzeczy, które sobie założyłem. A przynajmniej spróbuję... Po prostu teraz tak mam ;]

Od zawsze miałem w sobie duszę podróżnika. Ale wydobyłem ją z głębin siebie dość późno, bo w sierpniu 2011 roku. Było to blisko 5 lat temu, ja pamiętam to jednak bardzo wyraźnie. Pierwszy autostopowy wyjazd za granicę ze znajomymi – do Pragi i nad jezioro Garda we Włoszech. Po powrocie zapragnąłem więcej. I to realizowałem. A potem chciałem jeszcze więcej. W końcu powstał koncept podróży dookoła świata. Ale przecież na takie coś trzeba jakoś zarobić, c’nie?

Tak napatoczyła się idea dokonania tego w kraju, który jest przyjazny zarobieniu dużej ilości gotówki w krótkim czasie przez wykonywanie prostych prac budowlano-remontowych czy porządkowych. A jak wiadomo to Norwegia, która prócz tego jest przepiękna i można legalnie w wielu miejscach nocować pod namiotem bez dodatkowych opłat. Chciałem całość zarobionej kwoty przeznaczyć na podróż dookoła świata. Jednak teraz nie mam aż takiego ciśnienia na bycie totalnym obieżyświatem ani na zysk za wszelką cenę. Cele i marzenia się nieco pozmieniały…

Po co to robię?

Główny cel wyjazdu to chęć przeżycia niezapomnianej przygody, sprawdzenie się w długiej samotnej podróży bez jasno sprecyzowanej, dokładnej destynacji. Można powiedzieć, że na kilka miesięcy oddaję kontrolę nad swoim życiem czemuś większemu, czego jestem częścią. To życie za mnie zadecyduje, w którym kierunku dalej pójdę. Okaże się, czy mój plan zarobienia wystarczającej ilości gotówki, aby mieć po powrocie czas na podróże i napisanie mojej debiutanckiej książki, powiedzie się ;]

A może życie szykuje dla mnie inne szaty, w które powinienem się przyodziać? Wśród gór i dolin Północy będę poszukiwał inspiracji, nowych sensów. Wierzę, że norweskie fiordy natchną mnie do konkretnych działań, wprowadzą na właściwe tory.

Nie nastawiam się na zarobienie fortuny. Co ma być to będzie. Być może przez miesiąc będę harował jak wół, aby zapewnić sobie lepszą przyszłość. Być może dwa tygodnie będę mieszkał w lesie, kąpał się w jeziorze, patrzył na Księżyc i gwiazdy. Zobaczymy! Wszystko, czego doświadczę, zbuduje mnie na nowo i dorzuci garść przemyśleń do rozbujanego i tak już pieca. Abym mógł potem przelać to na papier. W postaci notki, opowiadana czy książki.

Co się stanie z blogiem?

Jak zapowiadałem to jakiś czas temu – blog na czas mojej wyprawy przejdzie w fazę video ;] Nie zabieram ze sobą laptopa ani tableta, zatem robienie relacji podróżniczych w formie pisanej nie będzie cechą tego tripa. Będę w miarę regularnie wrzucał kilkuminutowe filmiki na moim kanale na portalu YouTube.

Tuż przed wyprawą ukaże się tam pierwszy filmik! Tematyka nagrań będzie przeróżna. Postaram się Was zaskoczyć ;] Poza tym sam ciekaw jestem jak w praniu wyjdzie moje biadolenie przez kamerą ;]
Wish me luck! Hej! ;]

comments powered by Disqus