Pomarańczowy Kruk

blog bardzo osobisty


Facebook YouTube RSS
Wracamy na start

Quo vadis, człowieku?

Quo vadis, człowieku?

Niedawno świat zelektryzowała informacja o pokonaniu wielokrotnego mistrza Europy w Go przez komputer. To starochińska gra planszowa, która uznawana jest za trudniejszą od szachów. Nie bez powodu - liczba możliwości podczas każdej rozgrywki przewyższa liczbę atomów we Wszechświecie.

Minęło blisko 20 lat od zwycięstwa DeepBlue nad szachowym arcymistrzem Kasparovem. I wygląda na to, że w tej chwili jako ludzkość stoimy na skraju kolejnego wielkiego przełomu.

Komputer, albo już coś na pograniczu sztucznej inteligencji i programowanego komputera, pokonał w styczniu europejskiego mistrza w go, wygrywając z nim 5 na 5 meczy na planszy 19x19. W marcu z wychowankiem firmy Google, „panem” AlphaGO, zmierzy się utytułowany i najwyżej notowany w światowym rankingu Go człowiek - Lee Sedol.

Nienależnie od tego kiedy nastąpi wygrana AlphaGO nad światowej klasy mistrzem – widać dokładnie, że sytuacja zmienia się w tym temacie bardzo szybko. Ma to odbicie w sztuce, która coraz częściej dotyka w swoich obrazach i słowach sztucznej inteligencji i procesów, które się z tym wiążą. Chciałem się w tym wpisie przyjrzeć trzem filmom, które powstały w ciągu ostatnich 2 lat i obrazują zainteresowanie, jak i obawy ludzkości wobec tych zagadnień.

Robot w przebraniu kobiety

Pierwszym obrazem, który pozwolę sobie skomentować jest „Ex Machina”. To bardzo minimalistyczna pod względem ilości aktorów produkcja. Nie może być jednak inaczej – film dotyczy pewnego eksperymentu, w którym bierze udział jedna osoba. Jej zadaniem jest przeprowadzić na robocie test Turinga, który pozwala stwierdzić czy ów robot jest zwykłym zaprogramowanym komputerem czy może czymś więcej – świadomością, sztuczną inteligencją, osobliwością, która z czasem uzyskuje tożsamość i odczuwa emocje.

Caleb, programista pracujący w wielkiej korporacji, zostaje wybrany do udziału w eksperymencie, a następnie przetransportowany do posiadłości swojego szefa, który zajmuje się badaniami nad sztuczną inteligencją. Podekscytowany młody człowiek szybko przekonuje się, że przez najbliższe 7 dni będzie musiał zmierzyć się nie tylko z rozważaniami czysto logicznymi, ale także zastanowić się nad etycznością eksperymentu, a także własnymi uczuciami wobec pomysłodawcy-konstruktora jak i pani robot o imieniu Ava.

Robotka jest tak sugestywna w swoich zachowaniach, tak kobieca, uczuciowa, że Caleb zaczyna się powoli w niej zadurzać. Oglądanie filmu to czysta przyjemność, zakłócana strachem i rozważaniami na temat tego czym są nasze emocje i jak odróżnić czyjąś manipulację od szczerości i serdeczności. W codziennym życiu wielu ludzi ma z tym problem. Problem w tym, że roboty mogą stać się w przyszłości większymi manipulatorami od nas samych – ludzkości, co pokazuje ten film. Czy na prawdę chcemy w rzeczywistości się o tym przekonać?

Stwórzmy sobie kogoś bardzo bliskiego

Zarówno „Ex Machina” jak i „Ona” pokazują jak sztuczna inteligencja może zastępować nam relacje międzyludzkie. O ile Caleb kontakt z Avą miał na potrzeby eksperymentu, to Samantha została stworzona specjalnie po to, aby być elektronicznym odpowiednikiem bliskiej osoby.

Główny bohater filmu po rozstaniu z żoną nie może znaleźć sobie nikogo, kto by mu ją w jakiś sposób zastąpił. Pogrążony w monotonii codzienności domu i pracy zwraca uwagę na reklamę interaktywnego zindywidualizowanego systemu operacyjnego, który opisywany jest jakoś coś więcej niż tylko zwykły system. Zaciekawiony, ale niezbyt przekonany o tym, że „znajomość” z systemem operacyjnym mu pomoże, odpala go i odpowiada na parę prostych pytań. Za kilkanaście sekund wita go spersonalizowany system operacyjny… w którym zaczyna się zakochiwać. Fabuła jest jak na tego typu tematykę bardzo oryginalna, a potwierdza to fakt, że film otrzymał Oskara za scenariusz.

W filmie opisane są procesy, które jak najbardziej mogą nastąpić. Spersonalizowane systemy operacyjne mogą w przyszłości pomagać nam w codziennych czynnościach, pracy, przypominać o różnych rzeczach. W zasadzie niektóre z wymienionych funkcji są już w codziennym zastosowaniu od wielu lat. Weźmy na przykład wszystkie aplikacje przypominające nam o ważnych spotkaniach, systemy naprowadzające, znajdujące w okolicy najbliższe kawiarnie.

Wszystko przez ostatnich kilkanaście lat stało się tak szybko i przeszliśmy nad tym do porządku dziennego. Jeśli poszczególne aplikacje pomagające nam w życiu zbierze się do kupy i przypisze do jednego systemu, który będzie rozpoznawał nasze emocje i będziemy mogli się z nim komunikować głosowo – może być jak w tym filmie.

Zapiszmy swoją duszę na serwerze

Równie ciekawą wizję świata przedstawiają twórcy filmu "Transcendencja" z Johnym Deppem w roli głównej. Grana przez niego postać to światowej sławy naukowiec zajmujący się badaniami nad sztuczną inteligencją. Nie wszystkim podoba się jednak jego optymizm i zaangażowanie w sprawy rozwoju prac na osobliwością. W zamachach terrorystycznych powodowanych przez przedstawicieli ruchu oporu wobec robotycznych innowacji ginie kilku ważnych badaczy. A główny bohater zostaje postrzelony zatrutą radioaktywnie kulą i zostaje mu kilka tygodni życia.

Jednak udaje się go jakimś cudem wgrać na serwer przed śmiercią :)

Przyznam szczerze, że z tych trzech filmów ten najmniej mi się podoba. Jak dla mnie został wyreżyserowany zdecydowanie w zbyt hollywódzkim stylu. Jednak zakwalifikowałem go do szacownej trójki, bo dotyczy problemu transhumanizmu i buntu przeciw sztucznej inteligencji.

Widać, także w tym filmie, że sztuczna inteligencja może nam w jakiś sposób pomóc. Doprowadzając medycynę, nanotechnlologię i technikę do granicy doskonałości. Może uczynić nas także nieśmiertelnymi. Pytanie tylko czy jako ludzkość naprawdę tego chcemy i tego do szczęścia potrzebujemy…

Słów kilka i prognoza przyszłości

To, że w najbliższych latach dojdzie do stworzenia sztucznej inteligencji, która będzie przewyższać jakiegokolwiek człowieka pod względem jakości i szybkości procesów mentalnych jest moim zdaniem przesądzone. Dziwi mnie, że ten temat nie jest w debacie publicznej w jakikolwiek sposób nagłaśniany. Sądzę jednak, że to się zmieni i wkrótce możemy mieć do czynienia z ruchem oporu wobec zachodzących zmian.

Ja jednak, świadom zagrożeń i nadziei związanych z tymi zagadnieniami uważam, ze nie warto tych zmian powstrzymywać. Warto natomiast zastanowić się w jaki sposób zawczasu możemy zabezpieczyć się przez skutkami niepożądanymi i jakiego rodzaju moralność zaszczepić w sieciach neuronowych naszych kochanych robotów.

Wszystko wskazuje na to, że w przyszłości będziemy musieli żyć w jakiejś symbiozie z maszynami, które stworzymy. Pytanie tylko czy będzie to relacja partnerska czy niewolnicza. Tego przewidzieć się nie da. Szansą jest jednak to, że będziemy w stanie udoskonalić się jako cywilizacja pod względem fizycznym, jak i mentalnym. Być może dowiemy się również czegoś ważnego na temat naszego człowieczeństwa. Kiedy zaczniemy je przekraczać...

Żyjemy w ciekawych czasach!

comments powered by Disqus