Pomarańczowy Kruk

blog bardzo osobisty


Facebook YouTube RSS
Wracamy na start

Piękno czai się za rogiem

Piękno czai się za rogiem

Cudze chwalicie, a swego nie znacie. To znane powiedzenie towarzyszyło mi podczas ostatniej wyprawy ze szwagrem w Góry Stołowe. Do niedawna miejsce to kojarzyło mi się tylko ze zwykłą wycieczką, na którą pojechaliśmy z całą klasą w podstawówce.

Nie pamiętałem wielu szczegółów tego wyjazdu, bo było to prawie dwadzieścia lat temu. Wiem tylko, że wtedy region nie zrobił na mnie piorunującego wrażenia, a z wyprawy zapamiętałem tylko to, że słusznej postury pani katechetka nie mogła przejść w pewnym miejscu pomiędzy dwoma skałami. Zresztą nie dziwie jej się, sam miałem teraz z tym problemy ;]

Szczeliniec

Nowa jakość doświadczenia

Tym razem będąc bogatszy w dodatkowe lata na karku i wiedzę dotyczącą świata, zacząłem dostrzegać wyjątkowe piękno i fenomen tego regionu, od którego dzieli mnie mniej niż 200 kilometrów. Dzieli mnie od niego tak mało, a tak rzadko w nim bywam, tak mało o nim wiem i tak mało go cienię. A raczej ceniłem. Bo w mgnieniu oka uświadomiłem sobie jak wielkim skarbem dla Polski jest ta kraina. Pod bokiem mamy wiele pięknych miejsc. I nie aż tak daleko im do wielkości i piękna na przykład Wielkiego Kanionu w Kolorado ;]

Góry Stołowe to masyw górski w Sudetach Środkowych leżący na pograniczu polsko-czeskim. Wypiętrzone około 30 milionów lat temu, to jedne z nielicznych w Europie przedstawicielstwo gór płytowych.

Celem naszej wyprawy stał się dokładnie Szczeliniec Wielki, czyli najwyżej położony szczyt Gór Stołowych. Mimo stosunkowo niewielkiej wysokości, aby obejść wszystkie atrakcje trzeba się wokół szczytu nieco nałazić. Wędrówkę rozpoczyna się z 700 metrów nad poziomem morza, a szczyt znajduje się tylko nieco ponad 200 metrów wyżej.

Na górę prowadzi kręty szlak składający się z 665 schodów, które zostały ułożone w 1814 przez Franza Pabla, sołtysa pobliskiego Karłowa. Ciekawe dlaczego akurat z 665, a nie z 666 lub 616, hm? Teraz pora na teorie spiskowe! Szczyt odwiedził w 1797 roku Wolfgang von Goethe, a jak wiadomo napisał on „Fausta”. Przypadek? Nie sądzę ;] Dobra, żartowałem…

Wielbłąd

Wielbłąd i dwie małpy

Wracając na pola poważnych rozważań o charakterze opisowo-oceniającym należy stwierdzić, że droga na szczyt jest skonstruowana w sposób przepiękny i bardzo praktyczny. Podziwiając piękno przyrody spacerujemy po drewnianych kładkach i mozolnie wytyczonym szlaku.

Powierzchnia szczytu jest zwietrzała i popękana, dzięki czemu tworzy różnorodne formy skalne. Często przypominają one swoim wyglądem ludzi i zwierzęta. Zobaczyć możemy cały zwierzyniec, i to z różnych epok. Widać Wielbłąda, Mamuta, Psa, Małpę (a czasami nawet dwie), Żółwia i Sowę. Przepiękne są również wąwozy i korytarze (Piekiełko, Diabelska Kuchnia) tworzące labirynt skał, który w jednej chwili przeraża, a by w następnej sekundzie zachwycić swym pięknem.

Polecam!

Wąwóz

Post-szczelińcowe refleksje

Doszło to do mnie nie po raz pierwszy, ale tym razem bardzo dobitnie, że aż postanowiłem o tym napisać i poświęcić więcej niż jeden akapit. Byłem w swoim życiu w wielu miejscach za granicą, ale paradoksem jest, że do 2014 roku nie odwiedziłem Warszawy. Mając jednocześnie na koncie blisko dziesięć europejskich stolic.

Cenię sobie różnorodność, nie boje się inności. Bardziej jest dla mnie ważna teraźniejszość i przyszłość niż przeszłość czy historia przekazywana z dziada pradziada.

Jednak równocześnie coraz bardziej świadom jestem wagi znaczenia własnych korzeni. Posiadania ich, a także poznania ich, że tak powiem, struktury. Staram się coraz bardziej poznawać mój kraj, który fizycznie znam za słabo.

Postanawiam dlatego odwiedzić trzy ważne miejsca odnoszące się do polskiej historii, w których to jeszcze nigdy nie byłem. W ciągu tego roku zamierzam odwiedzić następujące miejsca:

Gniezno. Bo to pierwsza stolica naszego kraju.

Oświęcim. Bo to miejsce zagłady wielu istnień ludzkich. I warto tam pojechać, aby oddać cześć zmarłym.

Częstochowa. Bo tamtejszy klasztor na Jasnej Górze przetrzymał oblężenie podczas Potopu Szwedzkiego.

comments powered by Disqus