Pomarańczowy Kruk

blog bardzo osobisty


Facebook YouTube RSS
Wracamy na start

Jak to jest mieszkać w bloku?

Jak to jest mieszkać w bloku?

Gdy chcesz iść spać słyszysz akurat głośną imprezę u sąsiadów na górze. Rano o godzinie 7 budzi Cię muzyka relaksacyjna puszczana kilka pięter wyżej. Ewentualnie wiertarka, kłótnie rodzinne lub dźwięk ubijania kotletów schabowych. To standard. Blokowa rzeczywistość. Norma do której wszyscy mieszkańcy przez lata zdążyli się już przyzwyczaić.

Życie w bloku obrazuje skomplikowany charakter życia społecznego. To tak jakby żywy organizm, którego poszczególne cząstki nie są stanie przewidzieć jak zachowają się pozostałe. W tym organizmie równowaga jest wiecznie zachwiana. Ale jakimś dziwnym trafem jako całość funkcjonuje on bez zarzutu.

Mimo że na bardzo niewielkiej przestrzeni codziennie śpi, je i załatwia potrzeby fizjologiczne ogromna grupa osób – blok jakoś to wszystko wytrzymuje, choć czasem pęka w szwach. Sam wytrzymałem to przez wszystkie lata mojego życia. W tej chwili jak się nad tym zaczynam zastanawiać – wcale nie żałuję, że dane mi było mieszkać w takim ludzkim skupisku. Dlaczego?

Blokersi kontra domki

Kiedy w podstawówce okazało się, że w klasie jestem jedną z kilku osób mieszkających w bloku poczułem się nieco dziwnie. Dzieci mieszkające w domkach jednorodzinnych żyły tak na prawdę na innej planecie, mimo że orbitującej na tym samym osiedlu. Wtedy mi to doskwierało. Wyczuć można było lekki powiew pogardy wobec nas, blokersów. Ci z domków żyli po drugiej stronie żelaznej kurtyny. Byli lepsi.

Dziś jednak uważam, ze życie w bloku nauczyło mnie wielu rzeczy na temat ludzi, których nie zaznałbym w takiej intensywności mieszkając w bliźniaku czy domku jednorodzinnym. Wyobraźcie sobie, że każdego dnia budzicie się rano w jednym wielkim laboratorium, w którym jednocześnie obserwujecie, jak i jesteście obserwowani. A eksperyment trwa przez lata i bierze w nim udział kilkaset osób. To właśnie znaczy żyć w bloku.

Mnogość kontaktów międzyludzkich i możliwości wpadnięcia na znajomego lub nieznanego sąsiada jest przerażająca i fascynująca zarazem. Co więcej – spotyka się na co dzień ludzi z różnych grup społecznych, z różnym wykształceniem, takich co to zachodzą do domów świątynnych i takich co nie za bardzo. Takich, co się zataczają, mamroczą i chodzą w zaszczanych spodniach, jak i profesorów, sklepikarzy czy fryzjerów.

Dobrze versus powierzchownie

Życie w bloku podobne w jakimś sensie jest do tego wiejskiego. Blok to taka mała wieś, w której teoretycznie nikt niczego nie widzi, a jednak ukradkiem, kątem oka pewne rzeczy zostają zawsze zauważone, by być przekazanymi dalej przez głuchy telefon, którego numer jest wiecznie zajęty.

Pytanie zasadnicze jest takie. Czy naszych sąsiadów znamy dokładnie czy raczej powierzchownie? Poza paroma wyjątkami, kiedy pomiędzy sąsiedztwem nawiązuje się wieź przyjacielska lub miłosna trzeba raczej ze smutkiem powiedzieć, że mnogość kontaktów nie przeradza się w głębsze relacje.

W większości przypadków nie wiemy tak naprawdę nic o naszych sąsiadach. Słyszymy tylko jak spuszczają wodę w toalecie, gotują obiad czy śpiewają „Sto lat” podczas celebracji urodzin. Nie wiemy jednak co ich gnębi, co cieszy, co dodaje sił, a co ich odejmuje. Oddzieleni ścianą z betonu przeżywamy swoje życie w totalnym oderwaniu od ich egzystencji, którą możemy tylko sobie wyobrażać na modłę strzępów informacji uzyskiwanych z głuchego telefonu.

Alfabet pisany kaloryferem

Podobnie jak na wsi – w bloku zwracasz baczniej uwagę na dźwięki otaczającej Cię przyrody niż jakbyś mieszkał w mieście… Yyy, to znaczy w domku. Stajesz się coraz bardziej wrażliwy na subtelną muzykę butelek wrzucanych do zsypu, upadających kluczy czy wibrujących telefonów, które leżą na czyjejś podłodze – twoim suficie.

Symfonia miejscami bywa kojąca jak śpiew ptaków o poranku. Niekiedy może stawać się jednak najbardziej straszliwym koszmarem jaki można sobie wyobrazić. Ekosystem nas otaczający daje nam sygnały i my jako jego mieszkańcy uczymy się koegzystować z nim, nawiązywać współpracę, tworzyć odrębny system komunikacji.

Blok to z pewnością nie miejsce dla każdego. Mieszkanie w nim daje jednak możliwość brania udziału w życiu jakiego zwykli śmiertelnicy zasiedlający własne domki nie są w stanie sobie wyobrazić. Nawet po przeczytaniu tego tekstu.

Blok uczy wyrozumiałości. Nigdy nie wiadomo czy wina będzie dzisiaj czynna. Nigdy nie wiadomo z kim będzie się jechać w tej windzie, czy sąsiedzi nie będą urządzać alkoholowej libacji, czy nie będzie trzeba zastukać w rurę od kaloryfera, aby niczym alfabetem Morse'a zasygnalizować, że fajnie by było jakby poszli już spać :)

Blok to teatr wrażeń!

comments powered by Disqus