Pomarańczowy Kruk

blog bardzo osobisty


Facebook YouTube RSS
Wracamy na start

Czego nauczyła mnie podróż?

Czego nauczyła mnie podróż?

Jaki jest cel tej wyprawy? Wiele osób spotkanych na drodze zadawało mi to pytanie. Odpowiadałem zawsze zgodnie z prawdą, że celów jest wiele… Do tej pory nie wiem który z nich przeważał w tej całej skomplikowanej układance.

Chciałem przeżyć niezapomnianą przygodę, zobaczyć jak to jest podróżować autostopem samotnie przez tak długi czas, przekonać się jak to jest wyrwać korzenie zapuszczone w jednym miejscu przez całe swoje dotychczasowe życie, a także zamieszkać pod namiotem gdzieś w lesie i żyć jak pierwotny człowiek…

Chciałem też poznać ciekawych ludzi, zarobić pieniądze malując domy i zyskać inspirujące doświadczenia ;]

Wiecie co? Większość z tych celów udało mi się zrealizować w pełni, niektóre cząstkowo, nie tak jakbym sobie tego życzył na początku, ale summa summarum wyszło o wiele lepiej niż sobie zakładałem. Życie pisze najlepsze scenariusze. Czego się nauczyłem? Odpowiedzi poniżej!

1. Wyprawa wokół Bałtyku niesamowicie mnie zrelaksowała. Mimo, że było podczas niej wiele momentów trudnych. Bo przecież 4 dnia wyprawy zgubiłem portfel w Danii, bo czasem była godzina 22, a ja nie mogłem znaleźć miejsca, aby rozbić namiot, bo czasem gdzieś nie dojechałem, czegoś zapomniałem, za domem tęskniłem…

Jednak jak podróżuje się samotnie, to widzi się swoje strachy, emocje i niedoskonałości o wiele bardziej wyraźnie niż na miejscu czy w będąc w towarzystwie kogoś, kto pomóc może, zrobić coś za nas. Podróżując samemu jesteśmy zdani tylko na siebie i na pomoc przypadkowych ludzi.

Myślę, że wyprawa zahartowała mnie bardzo. Niezależnie od tego jak się czułem, jaka pogoda była, starałem się zachowywać spokój i pogodę ducha. Z wieloma rzeczami sobie poradziłem, odzyskałem portfel, znalazłem pracę i wyrobiłem wizę do Rosji na północnych rubieżach Europy.

Miło było obserwować jak się hartuję i przyzwyczajam do ciężkich warunków. Nie stałem się niezniszczalnym, ale wiem, że mój level nieustraszoności i zaradności jest po tej wyprawie o wiele większy. To była prawdziwa szkoła życia, a dyrektorem w niej byłem ja. No i życie!

2. Ogromna liczba, a raczej ilość ludzi, z którymi przyszło mi przez tych kilka miesięcy rozmawiać wpłynęła na mnie pozytywnie. To budujące, że zdecydowana większość osób spotkanych na drodze była bardzo pomocna. Jednak wiadomo, że tych kilka osób patrzących na mnie z ukosa robi zawsze swoje. Człowiek wtedy zaczyna się stresować i bać się ludzi. Starałem się jednak nie zważać na tych mniej gościnnych, pełnych życiowej frustracji i obaw przed światem. Gdy ktoś okazywał się niemiły starałem się myśleć, że pewnie ma zły dzień, w jakiś sposób zrozumieć tę osobę. I zagadywałem do kolejnej osoby, bez strachu, bez lękowego schematu.

Czasami zdarza się, że łapie mnie nieśmiałość i strach przez rozmową z ludźmi. W podróży też tak się zdarzało. Zobaczymy jak bardzo to się utrzyma po powrocie, ale w tej chwili czuję, że mam o wiele większą łatwość nawiązywania kontaktów z kimkolwiek, nawet jak żyje na miejscu. Coś zostaje…

3. Mniej teraz myślę o pieniądzach. Nie chodzi o to, że olewam materializm z góry do dołu, wręcz przeciwnie. Teraz staram się być jeszcze bardziej niezależny, samowystarczalny i nastawiony na pracę - ale o tym potem. Chodzi głownie to, że w podróży odkryłem, iż moim problemem jest zbytnie stresowanie się tym czy mam pieniądze, ile ich mam, ile wydaję. Zobaczyłem, ze taka postawa jest bezsensowna, bo odbiera radość życia.

Zabrałem ze sobą w podróż tylko 1200 zł. Założyłem sobie, że wystarczy mi to na jakieś 4 tygodnie, wystarczyło na 5 ;] I akurat wtedy znalazłem pracę, ciutkę wcześniej poznałem Polaka u którego pożyczyłem 200 zł, oczywiście niedługo potem mu oddałem, z zarobionych. Zawsze jest jakieś rozwiązanie sytuacji. Dlatego nie należy się pieniędzmi aż tak bardzo stresować, przeliczać ceny i żyć w ciągłym napięciu.

O wiele łatwiej traktować pieniądze jako narzędzie. Dawać je i umieć przyjmować. Tego musiałem się nauczyć, mając mało w kieszeni wrzucałem często do kapeluszy żebrakom i artystom ulicznym. Wysyłałem kartki pocztowe, których koszt w Norwegii wcale nie był taki mały… Ćwiczenie się w szczodrości to wspaniała sprawa. A ja je w tej podróży robiłem nagminnie!

Staram się traktować zarabianie i wydawanie pieniędzy bardziej jako przepływ, także energetyczny. Gdy umiesz dawać, uczysz się też przyjmować. Jak trzymasz się kurczowo, tracisz, wydajesz i nie zyskujesz, albo zyskujesz i żyjesz w stresie, bojąc się o stratę. Tak ja to widzę.

4. Również praca i negocjacje cenowe dały mi wiele do myślenia. Niby kraj daleki i praca fizyczna, a nie umysłowa, a mój umysł zaprzątały za bardzo takie sprawy jak – ile zarobię, jaka wyjdzie stawka godzinowa, czy nie powinienem był zaproponować więcej za tę pracę.

Prawda jest taka – lepiej skupić się na tym, co ma się do wykonania, pokazać pracodawcy, że jest się solidnym pracownikiem, pełnym energii i umiejętności i wytrwałości. Ile zapłaci, tyle zapłaci. Jeśli będziemy myśleć o pieniądzach – praca zajmie nam więcej czasu, będzie mniej efektywna, a sam proces mniej przyjemny. A praca może być relaksem. To w ogromniej mierze kwestia wyboru.

5. Nauczyłem się żyć nie planując, zmieniać plany szybko, nauczyłem cieszyć się chwilą i synchronizować z prawem natury ;] Taki ze mnie człek, że lubię stosować złote środki. Planować i zdawać się na to, co przynosi los. Trudno powiedzieć czego w podróży było więcej, ale szczególnie w środkowej części podróży, kiedy jechałem z okolic Trondheim na Północ – dostosowywałem się do zmian niezwykle szybko.

I było to dla mnie wspaniałe doświadczenie. Kierowca jechał przez Lofoty, więc się z nim zabrałem, inny kierowca jechał do Tromso, więc pojechałem z nim, zamiast gdzie indziej. Takich przykładów było mnóstwo. Zmieniałem plany bardzo szybko, niekiedy pakowałem się spontanicznie i wyjeżdżałem nagle ;]

Czerpałem z każdej chwili, jeśli dojeżdżałem w piękne miejsce – delektowałem się przyrodą przez jakiś czas, zamiast na łeb, na szyję dążyć do celu, jak miewałem parę lat temu ;]

Cieszmy się chwilą, cieszmy się życiem, które wydarza się właśnie w tej chwili!

comments powered by Disqus