Pomarańczowy Kruk

blog bardzo osobisty


Facebook YouTube RSS
Wracamy na start

A drugie imię jego Zaufanie

A drugie imię jego Zaufanie

Zatrzymywać samochody zacząłem prawdopodobnie dlatego, że chciałem zwiedzić kawał świata i przy okazji nie wydać na to morza pieniędzy. Jeżdżenie autostopem spodobało mi się wtedy bardzo i myślę, że gdybym wygrał dziś w jakiejś loterii grube miliony, to i tak dalej każdego roku ruszałbym w jakąś większą podróż autostopową, bo rajcuje mnie to jak nie wiedzieć co. I złego słowa powiedzieć nie dam na ten sposób podróżowania!

Nazywa się on Autostop. A drugie imię jego Zaufanie. Autostop od 6 lat jest moim hobby, które sumiennie kultywuję w zaciszu europejskich dróg i autostrad. Niekiedy ludzie, którzy nie rozumieją mojego nastawienia, wyjaśniają mi, że mogą mnie podrzucić parę kilometrów dalej na dworzec kolejowy, a stamtąd mogę pociągiem dojechać sobie do celu podróży. Wtedy wyjaśniam, że mnie takie coś nie interesuje, że ja podróżuję autostopem. Niektórzy przecierają oczy ze zdumienia. Inni rozumieją, że mnie już się po prostu nie zmieni, że pasja jest pasją.

Niedawno wróciłem z czterotygodniowej podróży, autostopowej oczywiście. Podczas niej przejechałem na stopa około 3500 kilometrów z około 35 kierowcami. Większość czasu spędziłem w Szwajcarii i właśnie tam kontynuowałem swoja życiową misję – propagowania międzyludzkiego zaufania i bezinteresownej pomocy, nieopartej w żaden sposób na pieniądzach, które pomagają w życiu, ale zbytnie przywiązanie do nich jest dla ludzi bardzo destrukcyjne.

Dobre autostopowe wartości

Myślę, że żyjemy w czasach, kiedy międzyludzkie zaufanie podupada coraz bardziej na zdrowiu. I dobrze, jeśli w życiu możemy robić rzeczy, które propagują po prostu większą dawkę wiary w dobro i drugiego człowieka.

Dwukrotnie brałem udział w wyścigach autostopowych, organizowanych przez klub podróżników „Bit”, studentów z Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu. Pamiętam, że w jednym z filmików promujących te zawody, organizator przekonywał jak ważną rolę pełnią te mistrzostwa w podnoszeniu poziomu zaufania w Europie właśnie.

Od tamtego czasu staram się pokazywać kierowcom jak ważną instytucją autostop jest. Nie chodzi tylko o tanie podróżowanie. Chodzi też o pogawędki na ciekawe tematy, wzajemne czerpanie inspiracji do życia, realizacji wielkich rzeczy i po prostu ludzką pomoc, umiejętność komunikacji i zaufania właśnie.

To trochę jak CouchSurfing

Dla mnie autostop ma wiele wspólnego z ideą stojącą za portalem CouchSurfing. Gdy zatrzymuję auto i kierowca zgadza się mnie podwieźć, otwiera on niejako furtkę do swojego mobilnego domku na czterech kółkach. Trasa jest z reguły krótka, kilkugodzinna, rzadko więcej niż jednodniowa, i rzadko z noclegiem w samochodzie czy na pace.

W przypadku CouchSurfingu podróżnik zarejestrowany na portalu zgadza się bezpłatnie ugościć w swoim domu innego podróżnika. A czasem także zwiedzać razem z nim miasto i spędzać większość czasu na rozmowach. Kontakt w przypadku otwarcia drzwi swego domu i zaproszenia kogoś jest z pewnością o wiele większy niż w przypadku autostopa. Jednak przed gościną można się zapoznać z osobą, jej internetowym profilem, zainteresowaniami. Więc jakie to zaufanie? Nie aż tak wielkie. Wiemy o ludziach przed ich przyjazdem wiele rzeczy, przeczytać możemy o nich opinię innych użytkowników.

Na autostopie poznaje się człowieka tak naprawdę w drodze, dopiero, gdy siedzi się na siedzeniu pasażera. Ale 5 minut wcześniej nie znało się kierowcy wcale. Chodź, bądź co bądź, nawiązując do teorii kilku sekund, o osobie wyrabiamy sobie opinię na samym początku naszej znajomości. W przypadku autostopa to w zupełności wystarczy. I musi! Poziom zaufania na starcie jest tu moim zdaniem o wiele większy niż na CouchSurfingu… I to coś, co mi bardzo w tym wszystkim odpowiada.

Opowiedz mi swoją historię

Obie strony uczą się przełamywać bariery, mieć większą ufność w drugiego człowieka. Obie mogą bardzo na takiej sytuacji skorzystać. Bo chodzi tu nie tylko o zaufanie, a też o wzajemną inspirację i pozyskiwanie wiedzy. To właśnie na autostopie dowiedziałem się dużo o hodowli gołębi sportowych, o anarchizmie żydowskim, o przeklętej drodze niedaleko Stuttgartu, o tym, gdzie dokładnie mieszkał fiński skoczek narciarski Mattii Nykänen czy o tym , że Szwarjcarii rozmawia się w czterech językach. Nota bene ostatnia sytuacja zdarzyła mi się na samej północy Norwegii i była jedną z przyczynek do odbycia mojej tegorocznej wyprawy do Szwajcarii : )))

W samochodach, na stacjach benzynowych i przy drogach spotyka się ludzi w różnym wieku, o równych poglądach, sposobie bycia, pasjach, ludzi różnych profesji. Są imigranci i rdzenni. Są smutni i uśmiechnięci. To wielka różnorodność! Podczas mojej niedawnej podróży moimi kierowcami byli na przykład producent szwajcarskich zegarków, pracownik hipermarketu, Algierczyk, nauczycielka jogi czy członek szwajcarskiej partii komunistycznej :))) Wiele dziwnych rozmów, wiele nowych idei, wiele nowości i inspiracji ;]

W samochodzie czerpiemy wiedzę na temat kraju i kultury od osoby, która jest w samym środku tego świata. A słowa podczas jazdy płyną niekiedy jak rwąca rzeka. Ktoś może mnie czymś zainspirować, a ja jego również. Uwielbiałem obserwować reakcję ludzi, kiedy w zeszłym roku po jakimś czasie w rozmowie wyjawiałem, że jestem w podróży autostopowej od 3 czy 4 miesięcy. Autostop daje mi możliwość czerpania motywacji, a także napędzania życia moich kierowców. Niekiedy ktoś znajduje rozwiązanie na moje bolączki, niekiedy ja służę dobrą radą i pomocą. Wszystko działa w dwie strony. I to jest w tym wszystkim najpiękniejsze.

Myślę również, że nie mniej ważna od umiejętności dawania jest również umiejętność brania i proszenia o pomoc. Mam w pamięci jak wielu kierowców pomogło mi w podróży, oferując podwózkę, polepszyły się dzięki rozmowom z kierowcami moje zdolności językowe, komunikacyjne, a także czysto „sprzedażowe”. Wiem lepiej jak rozmawiać z ludźmi, aby było miło, abym ja był happy i oni. Autostop to szkoła życia. Taki miks psychologii, socjologii i marketingu, a także źródło szeroko pojętej praktycznej i teoretycznej wiedzy ogólnej o życiu :)

Na pohybel fałszywym mitom

Chciałbym w tym tekście, w którym prawię peany na temat podróży za jeden uśmiech, spróbować rozliczyć się z pewnymi stereotypami, które na temat autostopa ma wiele ludzi. Po pierwsze według mojej oceny opartej na moim doświadczeniu i rozmowach z innymi ludźmi autostop wcale nie jest taki niebezpieczny. Około 300 pozytywnych doświadczeń w tym temacie każe mi tak twierdzić. Owszem, zdarzyło się, że jakiś kierowca był nerwowy i nieuprzejmy, a na podwózkę od jednego się nie zdecydowałem, bo coś mi w tej osobie nie pasowało, ale nikt nigdy mi osobiście krzywdy nie zrobił.

Oczywiście, że autostop może być niebezpieczny, bo słyszałem różne historie, ale gdy sobie o tym myślę, to zadaję sobie pytanie - dlaczego ktoś chciałby mi coś zrobić? I nie potrafię znaleźć na nie odpowiedzi. Jeśli coś mi jest pisane, jeśli taka moja karma, coś w moim życiu na pewno się wydarzy i nie potrzebuję jechać autostopem, żeby to się w mym życiu uaktywniło. A akurat złe rzeczy w moim życiu zdarzały się częściej jak nie jeździłem autostopem niż jak jeździłem, więc z czystym sumieniem jakoś nie mogę powiedzieć, że autostop jest niebezpieczny. No bo jak niby?

Oprócz tego wielu ludzi ze smutną miną czasem stwierdza, że ludzie na stopa w dzisiejszych czasach nie biorą. Z tym też bywa różnie, to się zmienia w zależności od wielu rzeczy, od kraju, od pogody, od czieławieka… Wiele zależy od tego jak się zagada, od tego czy jest się wyluzowanym czy spiętym w rozmowie. Do mnie niekiedy sami ludzie podchodzą i proponują podwiezienie :)

Nie wszystko takie łatwe

Autostop to nie jest jednak łatwy chleb… Czasem to prawdziwa szkoła życia. Zdarzyło mi się wrócić z Bolonii w 10 godzin na trzy samochody, tak szybko, że nawet nie miałem czasu, aby porządnie coś przekąsić pomiędzy przesiadkami. Zdarzało mi się też być o 10 wieczorem w miejscu, w którym nie chciałem się znaleźć, bez cienia szansy na złapanie stopa i z mglistymi perspektywami noclegowymi.

To nie jest tylko kwestia szczęścia, w autostopie liczy się masa szczegółów, aby być skutecznym w łapaniu samochodów trzeba posiadać pewne umiejętności – mieć orientację w terenie, potrafić wczuć się w perspektywę kierowcy, umieć znaleźć dogodny spot, aby stanąć z tabliczką lub bez, wybrać właściwą wersję łapania adekwatną do sytuacji i umieć stale dostosowywać się do zmieniających warunków. Nie należy się poddawać i być w dość dobrej kondycji psychicznej, jak i fizycznej. No dużo :P A mimo wszystko, że na trasie czuje się jak ryba w wodzie i doświadczenie w tej materii mam spore, mi także zdarza się popełnić czasem jakiś duży błąd, za który potem słono płacę.

Trzeba być także czujnym, umieć rozmawiać, a także odpoczywać, ale też i pilnować swoich rzeczy, a przede wszystkim tego, aby wysiąść w odpowiednim miejscu. Autostop to z pewnością nie przygoda dla każdego, ale serdecznie namawiam do spróbowania swych sił w tym wspaniałym sposobie podróżowania, którego niuansów nie sposób opisać słowami. Mam nadzieję, choć trochę udało mi się jednak i zaraziłem co po niektórych z Was bakcylem takich podróży. Na to liczę, aspirujmy, inspirujmy i przede wszystkim autostopujmy! :)

comments powered by Disqus